Co zrobić, kiedy za oknem szaro, buro i nic nam się nie chce? Moim zdaniem jesień i zima to taki czas, kiedy trzeba się rozpieszczać! Fundować sobie małe przyjemności, które sprawią, że poczujemy się lepiej!

Oto kilka prostych trików, które ja stosuję, gdy mam gorsze momenty:

Chwila tylko dla mnie

Chociaż z natury jestem osobą towarzyską i najchętniej każdą wolną minutę spędzałabym z rodziną lub z dobrymi znajomymi, to ogromną przyjemność sprawia mi czas, kiedy jestem sama ze sobą. Uciekam wtedy na moment od pracy, domu, telefonu i zaszywam się w jednej z ulubionych kawiarni. Czytam, rozmyślam albo najzwyczajniej w świecie gapię się w okno i obserwuję przechodniów. Choć przez chwilę. Taki czas sam na sam polecam każdej z nas. Wiem, że trudno go wygospodarować i sama robię to zbyt rzadko, ale warto! Dla naszej wewnętrznej równowagi. Wypić dobrą kawę i zachwycić się jej aromatem, zjeść kawałek dobrego ciasta… Czasem można!

Ucieczka w inny świat

Wypad z przyjaciółką do teatru, na koncert ulubionego zespołu, randka w kinie albo w domu z dobrym winkiem i serialem, a może wieczór z książką? Wszystkie te opcję oderwą Cię na moment od rzeczywistości i zabiorą do innego świata. Niby lubię być tu i teraz, ale te skoki w bok i wejście w skórę jakiegoś bohatera to idealny sposób na ucieczkę od problemów, słoty i ogólnego zniechęcenia. Przez moment nie ma Cię dla świata, jesteś gdzie indziej. Tylko trzeba uważać, żeby za bardzo się nie wciągnąć. Dobre seriale są najbardziej niebezpieczne!

Przyjemności cielesne

Warto zrobić też coś dla ciała! Dla mnie najlepszym lekarstwem na jesienno-zimową chandrę jest sport! Porządny wycisk w grupie przy dobrej muzyce, która daje power na resztę dnia to najszybszy antydepresant. Kojąco działa też pływanie, bieganie, pilates, joga – właściwie każda aktywność. A po treningu czas na relaks: masaż albo peeling i maseczka regeneracyjna i każda z nas znowu poczuje się jak królowa. Serio! Spróbuj!