Coraz częściej łapię się na tym, że utęsknieniem szukam na niebie chmur albo marzę o deszczu. Dlatego dziś postanowiłam napisać o tym, jak się chronić przed promieniami słonecznymi. 

Sexy gadżety, które fajnie wyglądają, ale przede wszystkim chronią!

Zacznijmy od najprzyjemniejszego: która z nas nie lubi bawić się dodatkami? To fantastyczna sprawa! Odkąd zrobiłam czystki w szafie i mam tylko kilka opcji stroju, jeszcze bardziej doceniam moc dodatków. Czasem wystarczy założyć stylowy kapelusz albo sexy czapeczkę i już mamy zupełnie inny look. A co najważniejsze: chronimy się przed promieniami słońca. Latem nie zapominajmy o nakryciu głowy. Kiedyś wydawało mi się to takie nudne i jakoś mało atrakcyjne, a teraz uwielbiam kapelusze i wszelkiego rodzaju czapki. Jest taki wybór, że każda z nas znajdzie coś, co podkreśli indywidualny styl, a przy okazji pozwoli chronić i głowę i twarz, ja nawet mam tak duże kapelusze, że i ramiona i kark:). Bardzo lubię też sportowe czapki mam ich kilka i zakładam w zależności od humoru: a to stonowana zieleń, a to wściekły różyk i do tego ostra szminka - od razu mam lepszy dzień! To samo z okularami przeciwsłonecznymi. Naprawdę warto wydać trochę więcej pieniędzy i kupić dobrej jakości szkła z filtrami - jedne ale dobre, a nie kilka byle jakich par. Przy okazji można podkręcić swój wygląd ciekawym kolorem albo fasonem. Same plusy.

Koniecznie też trzeba się wyposażyć w czapkę czy chustkę typowo treningową. W słoneczne dni nie wybieram się na przebieżkę bez czegoś na głowie. 

Porządny krem to podstawa!

Gażdżety, gadżetami, ale nic nie zwalnia nas od tego, żeby zabezpieczyć skórę całego ciała porządnym filtrem. Tak, tak, wiem, że chciałabyś się opalić, że SPF 30, a już nie daj Boże 50 to przecież nijak się ma do Twoich marzeń o oliwkowej skórze, ale zaufaj mi - i tak się pięknie opalisz, a to tak jak z odchudzaniem: lepiej stopniowo, a na dłużej zostanie. My w domu używamy tylko SPF 30 i 50 (możemy tutaj dać konkretne produkty, mam też ten do twarzy 50) i wszyscy jesteśmy brązowi, nawet Nelka, którą codziennie smaruję SPF 50 i chowam pod kapeluszami, bladym dzieckiem nie jest. Rudzik z kolei, jak to „rudy”, oryginalnie ma bardzo jasną cerę i piegi, a tutaj przy wysokich SPF pięknie się opalił. I przynajmniej obyło się bez bolesnych poparzeń, łuszczenia skóry i innych takich. Naprawdę bardzo Wam to rozwiązanie polecam!

Nie ma, że chmury

I jeszcze jedna ważna sprawa: nie daj się oszukać chmurom. Nieważne, czy słońce zaszło, czy nie - posmaruj się kremem z filtrem. Latem trudno ocenić, kiedy aura się zmieni, a jakoś tak dziwnie się składa, że te z pozoru mało słoneczne dni, kończą się poparzeniami.

No, to lećcie korzystać z pogody. Tylko z głową i to taką w szałowym kapeluszu - rzecz jasna!

Anna Szczypczyńska – Panna Anna